Na pochyłym placu w centrum Będzina, wśród drzew, pomiędzy górującym nad miastem średniowiecznym zamkiem a ruchliwą ulicą Kołłątaja, od 1993 roku stoi pomnik w kształcie tefilina, upamiętniający będzińskich Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Tomasz Grząślewicz

Pomnik w miejscu synagogi

Zamek w Będzinie

Tefilin (filakteria) to dwa skórzane pudełka, w których znajdują się pergaminy z czterema fragmentami Tory. Dorośli mężczyźni przywiązują je rzemieniem do czoła i lewego ramienia (leworęczni do prawego) i noszą w trakcie modlitw. W okolicy dzisiejszego pomnika osiemdziesiąt lat temu znajdowało się administracyjne i religijne centrum życia przedwojennego Będzina. Oprócz Wielkiej Synagogi (numer 14 przy nieistniejącej już ulicy Bóżniczej) był tu bejt midrasz (miejsce studiów religijnych), mykwa (łaźnia rytualna) i kahał (zarząd gminy żydowskiej).

Żydzi w Będzinie

Żydzi mieszkali w Będzinie prawdopodobnie od momentu nadania praw miejskich przez króla Kazimierza Wielkiego w 1358 r. Od XVI wieku mogli osiedlać się w obrębie murów miejskich, a przez ponad 100 lat, od lat 30. XIX wieku do drugiej wojny światowej, stanowili większość lub około połowę populacji miasta. Pierwsza, drewniana synagoga została zbudowana przy ul. Targowej 4 (dzisiejsza Berka Joselewicza), a spłonęła w wielkim pożarze miasta w 1616 r. Najstarszy cmentarz żydowski znajdował się od XVI wieku przy zbiegu ulic Zawale i Modrzejowskiej.

Wielka Synagoga

Wielka Synagoga przy ul. Bóżniczej 14 została zbudowana w 1881 r., na miejscu drewnianej, powstałej w latach 1851-1856. W jej podziemiach znajdował się areszt. Wnętrze Synagogi, udekorowanej przez wybitnych artystów – Maurycego Apfelbauma, Samuela Cyglera i Chaima Haufta – uchodziło za najpiękniejsze w Polsce. Kantorem w Synagodze był Herszlik Najman, wujek (brat matki) Jana Kiepury.

Katolicki kościół w dzielnicy żydowskiej

Kościół św. Trójcy

Kościół Św. Trójcy znajdujący się nieopodal synagogi był chrześcijańską wyspą pośrodku niemal całkowicie żydowskiej dzielnicy Będzina. W chwili wybuchu wojny proboszczem parafii był ks. Mieczysław Zawadzki, a wikariuszem – ks. Leon Stasiński. Ich relacje przywołują wydarzenia z początku wojny oraz tragiczną historię podpalenia synagogi z 9 września 1939 r.

Wrzesień 1939

W dzienniku ks. Leona Stasińskiego znajdziemy wspomnienie atmosfery przygnębienia, jakie nastało w mieście z chwilą wejścia tu wojsk niemieckich 4 września: Znajomemu poleciłem dobrze się przyjrzeć. Przychodzi i szczegółowo tłumaczy odznaki, guziki i swastyki. Pierzchają ostatnie mgły nadziei. Już kilka dni później ksiądz zostaje wezwany do magistratu, gdzie przez ponad dobę przebywa jako zakładnik i widzi, jak niemiecki żołnierz nakazuje rabinowi, aby obciął sobie brodę: Ręka rabina zadrżała. Chciał obciąć koniuszek brody, ale żołnierz podbijał nożyce coraz wyżej. Spadły krucze włosy na ziemię, spadły i pejsy, spadły i krople krwi.

Ogień

W sobotę 9 września (w wielu wcześniejszych źródłach, a także na pomniku, widnieje data 8 września) 1939 r. wieczorem, Niemcy podpalili synagogę pełną Żydów, którzy zebrali się w niej na modlitwy: Około godziny 8 wieczorem usłyszałem kilka potężnych detonacji. Po kilku minutach zaczęła pukać moja gospodyni do drzwi mojego pokoju. Proszę księdza proboszcza, pali się bożnica. Niemcy mordują Żydów – napisał w kronice parafii ks. Mieczysław Zawadzki. Dzielnica była otoczona przez żołnierzy, którzy strzelali do uciekinierów z płonącej synagogi. Gęsta zabudowa okolicy sprawiła, że przestrzeń ogrodu plebańskiego, plebania, budynki plebańskie otoczone były olbrzymimi blokami kamienic, które w tej chwili płonęły. Pomiędzy płonącymi kamienicami widziałem z ogrodu uwijających się Niemców. Co chwilę słychać było straszliwy krzyk, potem strzał i chwilowa cisza, a potem znów słychać było wrzaski mordowanych Żydów. W wyniku pożaru łącznie spłonęło 57 budynków. Według różnych źródeł, zginęło 600-800 Żydów. Jedyna droga ucieczki dla palonych, bitych i rozstrzeliwanych wiodła w kierunku kościoła:

Ul. Plebańska, droga ucieczki Żydów z rejonu płonącej synagogi

Kościół i plebania Parafii św. Trójcy

Droga ucieczki Żydów z rejonu płonącej synagogi

Zajęli całą uliczkę od wikariatki aż po bramę plebanii, lamentując i wołając ratunku. Nie zastanawiałem się ani chwili, pobiegłem do nich, uspokoiłem ich, a potem otworzyłem własnoręcznie bramy i poprowadziłem spokojnie na Górę Zamkową, gdzie już nic im nie groziło.

Droga ucieczki Żydów z rejonu płonącej synagogi

Droga ucieczki Żydów z rejonu płonącej synagogi

Grób ks. Mieczysława Zawadzkiego na cmentarzu w Będzinie

 

Cmentarz na Górze Zamkowej

Część ocalonych spędziła całą noc ukryta przy macewach na kirkucie na Górze Zamkowej, założonym po epidemii cholery w 1831 r. Idziemy go zobaczyć: zdewastowany przez Niemców w trakcie wojny, stanowi widok malowniczy, choć przygnębiający. Wśród porozrzucanych nagrobków można odnaleźć macewy podwójne („małżeńskie”). Spoczywa tu również m.in. Jakub Natan, legendarny rabin, polski patriota, uważany za częściowy pierwowzór Jankiela z „Pana Tadeusza”.

Brama wejściowa na teren kirkutu przy ul. Podzamcze

Kirkut przy ul. Podzamcze

Kirkut przy ul. Podzamcze

Kirkut przy ul. Podzamcze

Icchak Turner

Jednym z uratowanych Żydów był Icchak Turner (mieszkaniec ul. Bocznej 3), o którym pisze Władysław Śliwoń w książce „Dzieci Jakuba”: Ranny Icek z krwawiącą ręką przeleżał do rana pod kościołem. Rano proboszcz Zawadzki pomógł mu opatrzyć ranę i wysłał do szpitala na ul. Małachowskiego, gdzie dyrektorem był doktor Tadeusz Kosibowicz. Doktor z narażeniem własnego życia przyjął chłopaka, wpisując fałszywe dane w karcie pacjenta i leczył go przez dwa tygodnie (…). Icek wyszedł ze szpitala, a doktor Kosibowicz za ratowanie „wrogów III Rzeszy” w maju 1940 roku został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau. Podobnie jak ks. Zawadzki, dr Kosibowicz został (pośmiertnie) odznaczony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Budynek szpitala w Będzinie

Miriam Neuman

Ulica Plebańska, którą Żydzi uciekali od strony synagogi w kierunku kościoła, jest jednym z niewielu fragmentów tej części miasta, który nadal istnieje w kształcie zbliżonym do przedwojennego. Zachowało się przy niej również kilka budynków, w tym dom pod numerem 13, w którym urodziła się i dorastała Miriam Neuman (Małka Moszkowicz), jedyna Żydówka z całej ulicy Plebańskiej w Będzinie, która przeżyła wojnę, okupację, obozy, holocaust.

Ul. Plebańska 13. Jeden z nielicznych budynków w okolicy synagogi, który przetrwał pożar

Kiedy po latach, w roku 1999, odwiedziła miasto, zemdlała po wejściu do swojej dawnej kamienicy, w piwnicy której wraz z rodziną ukrywała się przez całą noc z 9 na 10 września. Rano, kiedy wszystko ucichło, wyjrzeli na ulicę i zobaczyli okropny widok. Wszędzie leżały trupy. Herszel, brat Małki na ulicy Bóżniczej zobaczył coś strasznego – w beczce ze smołą rozgrzaną przez hitlerowców był utopiony jego kolega szkolny, z którym jeszcze wczoraj rozmawiał.

 „Podpalacze”

Jak wspomina ks. Zawadzki, około południa następnego dnia po pożarze, złożył mu wizytę niemiecki oficer, który przez tłumacza kłamliwie poinformował księdza, że Niemcy potrzebują grobu dla 42 ludzi, którzy zostali rozstrzelani, ponieważ palili Będzin. Niedawno odnowiona zbiorowa mogiła rzekomych podpalaczy (Polaków i Żydów) znajduje się na cmentarzu parafii Św. Trójcy (ul. Podzamcze).

Mogiła zbiorowa obywateli Będzina zamordowanych przez Niemców we wrześniu 1939 r. w związku z pożarem synagogi

Zapalamy przy niej świeczkę, a następnie idziemy obejrzeć grób ks. Mieczysława Zawadzkiego, jednego z dwóch będzińskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Perfidni niemieccy zbrodniarze wyciągali z domów przypadkowych ludzi, których zgromadzili pod budynkiem starostwa przy ul. Sączewskiego, dali im do podpisania dokument potwierdzający podpalenie miasta, a następnie rozstrzelali ich pod murem.

Dawny budynek Starostwa Powiatowego – miejsce rozstrzelania obywateli Będzina przez Niemców w związku z pożarem synagogi

Dziedziniec dawnego Starostwa Powiatowego

Pierwszymi ofiarami byli 50-letni Aleksander Szydłowski i jego 19-letni syn Janek wywleczeni siłą z własnego mieszkania przy ul. Okrzei 8, tego wieczoru, kiedy płonęła synagoga (…)

ul. Okrzei 8 (obecnie al. Kołłątaja 58)

Janek rzucił się ojcu na szyję i powtarzał: „Tatusiu, co teraz będzie z mamą i Gienią?” Kula najpierw trafiła Janka. Odpowiedzialny za zbrodnię pułkownik SS baron von Hattko niedługo potem został przeniesiony na front wschodni, gdzie na skutek będzińskich przeżyć utracił zmysły.

Tablica pamięci obywateli Będzina rozstrzelanych przez Niemców w związku z pożarem synagogi

 

Stanisław Wygodzki

Stanisław Wygodzki, będziński poeta i prozaik, który przeżył Holocaust, napisał po latach:

Bo oni wszyscy żyją we mnie
bo nie są trupem ni krwią co zasycha –
każdy jest we mnie jak wędrowiec w cieniu,
co po trudnej drodze powoli oddycha.

 

Bibliografia:

Aleksandra Namysło „Zanim nadeszła zagłada… Położenie ludności żydowskiej w Zagłębiu Dąbrowskim w okresie okupacji niemieckiej”

Ks. Leon Stasiński „Będzin. Pierwsze dni wojny 1939 r.”

Władysław Śliwoń „Dzieci Jakuba”

Praca zbiorowa pod redakcją Bolesława Ciepieli „Żydzi w Zagłębiu Dąbrowskim i okolicy”

Inspiracją do napisania artykułu była wycieczka pt. „Spalenie będzińskiej synagogi w oczach świadków” w dn. 18.09.2016 r. Jej organizatorem była Fundacja Brama Cukermana, a przewodnikiem Andrzej Ciepał. Dziękujemy!

 

Tekst i zdjęcia: Tomasz Grząślewicz

Korekta: Katarzyna Litwinowicz